niedziela, 1 września 2013

Autumn love: Aoi x Reita


Paring: Aoi x Reita
Zespół muzyczny : The Gazette 
Rodzaj wpisu: Yaoi 
Ostrzeżenia: [ Nieudana ] Scena erotyczna 

***
Wreszcie chwila spokoju! Przez te wszystkie próby, koncerty, trasy nie mam w ogóle czasu dla siebie. Na szczęście teraz mam chwilkę którą mogę poświęcić sobie. Zrelaksować się i odpocz… – nawet nie dokończyłem myśleć, a już ktoś dobija się do moich drzwi. Czego znowu? – Wejść! – krzyczę, bo nie mam po prostu siły żeby wstać z kanapy. Cały czas ktoś zakłóca mi spokój. Dlaczego ja? 
– Witaj Reita! Pomyślałem, że nudzisz się sam, więc postanowiłem wpaść do ciebie. Chyba nie przeszkadzam. Prawda? – od wejścia słychać już melodyjny głos Yuu. Jeżeli to on, to wcale mi nie przeszkadza. Kocham gdy jest w moim pobliżu. Albo raczej kocham jego. Nie chce wnikać w szczegóły.
 – Miło, że przyszedłeś! Oczywiście, nie przeszkadzasz. Testowałem nową gitarę, chcesz zobaczyć? - spytałem, uśmiechając się ciepło. 
– Jeszcze pytasz? Pokazuj mi natychmiast to nowe cudo!
– Patrz i podziwiaj – mówię i podaje mu instrument. Aoi zaczął delikatnie pociągać struny, grając jakoś nie znaną mi melodie. Była dosyć smutna, tak samo jak wyraz twarzy osoby która ją grała. To raczej nie w stylu Yuu. On woli bardziej elektryczny kawałki. 
– Ej? Aoi czy coś się stało? – pytam troskliwie po tym jak chłopaka kończy grę. 
– Nie, nic. Chciałem po prostu zagrać coś poważnego, ale raczej mi to nie wyszło - odrzekł spokojnie i westchnął. 
 – Nie wyszło?! To było piękne! Nie bądź taki skromniutki. 
– Mniejsza z tym. Czy możesz zrobić mi kawy? Koniecznie z mlekiem - poprosił, siadając na sefie, postawionej przy oknie. 
– Oczywiście, już biegnę.
– Dziękuje – powiedział, a ja tylko uśmiechnąłem się w odpowiedzi i skierowałem się w stronę kuchni. Nastawiłem wodę i usiadłem na krześle oczekując, na gwizdek, który oznajmi, że jest już gotowa. Yuu ostatnio jest jakiś przygnębiony. Ciekawe czemu. Czy to winna jesiennej depresji? A może coś się stało w jego życiu towarzyskim? Nie wiem tego. Nie lubię jak on taki jest. Taki nie ,,Aoiowaty’’ . Nie swój...
Wróciłem do salonu z tacką na której stały dwie porcelanowe filiżanki, cukier w kostkach i srebrne łyżeczki. Postawiłem wszystko na stole i siadłem naprzeciwko chłopaka. Widzę nawet stąd, że jego oczy są nieobecne. Puste. 
– Aoi? – pytam nieco zaniepokojony jego stanem.
– Słucham? – mówi jak nigdy zwrotem grzecznościowym. Gdyba był taki jak zawsze, jestem pewien, że zapytałby ,,co znowu chcesz blondasku?’’ 
– Wiesz, ostatnio zauważyłem, że jesteś jakiś pochmurny i smutny. Czy coś się stało? 
– Właściwie to masz racje, coś się stało… – odpowiada tajemniczo, z wlepionym wzrokiem w podłogę.
- No, więc co? - spytałem po raz kolejny, oczekując konkretnej odpowiedzi. 
– To wszystko twoja wina… - szepnął spuszczając głowę w dół. 
– Jak to moja? Zrobiłem coś nie tak? - zdziwiony od razu zacząłem uważnie mu się przyglądać. Oczywiście! Gdy nie ma na kogo zgonić to trzeba na biednego Akirę! Bo przecież to on jest ten najgorszy!
– Wszystko… – kolejna lakoniczna odpowiedzi. 
– ,,Wszystko’’ to znaczy co?
 – Może to, że nie zwracasz na mnie uwagi? Staram się, a ty co? Ignorujesz mnie. Traktujesz jak powietrze. 
– O czym ty mówisz? ,,Jak powietrze’’? Co przez to rozumiesz? 
– Mniej więcej to, że cie kocham Reita, a ty mnie cały czas zbywasz. – wyszeptał cicho. 
– Poczekaj, co? Ale jak to? - spytałem z niedowierzaniem. Kocha? Przecież... przecież to nie możliwe. 
– Tak to, odkąd cie poznałem – odparł poważnie, sącząc kawę.
 – Ale… – nawet nie dokończyłem, bo nie wiedziałem co powiedzieć. 
– Co przecież? Brzydzi cie to? Czy to przez to, że jestem chłopakiem? Czujesz dyskomfort? Tak cie to obrzydza? 
– Nie, Yuu. Nie o to mi chodzi, ja po prostu… - zagryzłem wargi, próbując wymyślić odpowiednią odpowiedź. 
– Co? Powiedz to wreszcie. 
– No bo ja… Ja cie chyba również cie kocham. – wydusiłem z siebie przerażającą prawdę. Dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę. Aoi zawsze mi się podobał. Odkąd pamiętam. Zawsze starałem zdusić to w sobie, tak aby nikt się nie dowiedział, w końcu sam przestałem zauważać to uczucie. Ale teraz, nie mogłem już okłamywać samego siebie. 
– Akira, czy jesteś tego pewien? 
– Oczywiście Yuu na sto procent.
 – Czemu mi nigdy tego nie powiedziałeś? Wiesz chyba, że nawet jeśli nic bym do ciebie nie czuł, to nie jestem jakimś homofobem, który by cie znienawidził. 
– Przepraszam, tchórz ze mnie. Bałem się. 
– Nawet tak nie mów! Jesteś po prostu nie śmiały. Normalna rzecz. 
– Jesteś taki wyrozumiały Aoi! Czemu musisz być we wszystkim taki dobry? 
- Nie przesadzaj, nie jestem we wszystkim taki doskonały. 
– Jesteś – mówię i podchodzę do chłopaka. Siadam mu na kolanach i obejmuje za szyje. On się subtelnie uśmiecha. Odgarnuje mi z czoła kosmyk włosów. Cały czas patrzy się w moje oczy. Jego ręce dotykały mojego torsu. Jedyne co zrobił to podniósł dwoma palcami moją brodę i przybliża swoją twarz do mojej. Zamknąłem lekko oczy i tylko czekam na to, aż mnie pocałuje. Mija chwilka, potem następna. Co się dzieje? Przecież przed sekundą schylał się aby mnie pocałować. Czyżby się wahał? Otwieram oczy. Twarz Yuu jest prawie przy mojej, a jego usta złożone w tak zwany ,,dziubek’’ To ja mam go całować? Niech będzie. 
– Czy coś się stało Akira? – zwraca się do mnie, z zamkniętymi oczami. 
– Przepraszam, myślałem, że ty mnie pocałujesz – odparłem i wgryzłem się w pełne usta Yuu. Chciał chyba coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo w mgnienia oku mój język znalazł się w jego ustach. Powoli zacząłem oblizywać jego podniebienie, tak jak potrafiłem najlepiej. Przesuwałem język w głąb jamy ustnej, cały czas zmniejszając odległość która nas dzieliła. Oczywiście Aoi robił to samo, tyle , że on ma w tym jakąś lepszą wprawę. Ja nie miałem nikogo z kim mógłbym poćwiczyć.
 Powoli przechylaliśmy się, aż opadliśmy do pozycji leżącej na kanapę. Aoi oderwał się ode mnie i podparł się na rękach, zawisając nade mną. Zaczął powoli zdejmować z siebie zbędną odzież, wymachując nią w powietrzu. Czyżby striptizik? W końcu po Aoim wszystkiego można się spodziewać. Wstał i zaczął wykonywać niezgrabne ruchy w rytm jakiejś piosenki, którą puścił na telefonie. Jakoś nie mogłem się powstrzymać od śmiechu. To było takie zabawne. 
– Wybacz Akira, nie jestem zbyt dobrym tancerzem. – mówi jakby zawiedziony 
– Nie, nie! Kontynuuj. To mnie cholernie podnieca. – odpowiadam i puszczam mu oczko. On zachichotał i powoli zaczął rozpinać pasek od spodni. Coś mu to nie szło, więc postanowiłem mu pomóc. Podszedłem do niego, i jednym szybkim ruchem wyjąłem skórzany pas, po czy odrzuciłem go gdzieś w tył. Aoi włożył ręce pod mój czarny podkoszulek i zaczął masować mi plecy. Cicho westchnąłem i objąłem go za szyję. 
– Czy jesteś gotowy? – pyta mnie słodkim głosem i uśmiecha się. 
– T-tak – odpowiadam , jąkając się przez nadmiar emocji. On cicho westchną i polizał mnie w policzek. Zadrżałem i mocniej zacisnąłem dłonie na jego płaszczu. Jego ręce błądziły po moim torsie poruszając się wolno i ledwo odczuwalnie. To takie przyjemne uczucie, kiedy tak robi. Pocałował mnie namiętnie w usta, po czym wziął na ręce i zaniósł do sypialni. Dobrze wiedział gdzie to jest, bo nie raz nocował u mnie. Rzeczywiście, spaliśmy wtedy w jednym łóżku, ale nic między nami nie zaszło, jednak teraz to się zmieni. Delikatnie ułożył mnie na miękkim łóżku i zdjął ze mnie bluzkę. Muskał moją szyje wargami, co jakiś czas również językiem. Ręce miał splecione na moich plecach. Powoli zniżał się na poziom klatki piersiowej. Przygryzł leciutko mojego sutka, po czym go dokładnie oblizał. Sprawiał mi tak dużo przyjemności, nie wiem jak będę musiał się mu odwdzięczyć. Teraz zdejmował moje spodnie. Robił to wolno, chyba tak aby mnie zniecierpliwić. Ja zdjąłem z niego brązowy płaszcz i jeszcze wcześniej rozpiąłem guziki jego białej koszuli. Oczywiści spodni pozbawiłem go tak samo szybko jak reszty garderoby. Teraz miał już na sobie tylko bokserki, tak samo jak ja. Chociaż nie, ja miałem jeszcze na twarzy moją bandamkę, która zawsze zasłaniała mój nos, którego z całego serca nienawidzę. 
– Czy mogą ją… – nawet nie dokończył, bo potakująco kiwnąłem głową. Chłopak od razu skierował ręce w stronę mojego karku, aby odwiązać supeł. Udało mu się to w rekordowym czasie, po czym wrócił do pieszczot. Powoli zdjął ze mnie ostatnią część stroju. Delikatnie ręką musną mój członek. 
Czułem się głupio wiedząc, że jutro spotkamy się na próbie, pomiędzy wszystkimi chłopakami. Ale co tam! Raz się żyje! Yuu zaczął masować go, co jakiś czas ściskając mocniej. Po prostu robił do doskonale. Wypadałem przy nim co najmniej żałośnie. 
Dzięki jego zdolnościom już zaledwie po kilku minutach doszedłem, i to tylko dzięki dotykowi. Oczywiście, że nie zostawił jeszcze w spokoju mojego członka. Wziął go do ust i sprawiał mi coraz więcej rozkoszy. Ale jakie on ma gardło! Mój penis zmieścił się cały. Ciekawy czy Ruki też takie by miał. Chociaż, on pewnie nie pozwoliłby go dotknąć. Mniejsza z tym. Aoi powoli (aż zbytnio!), oblizywał go od góry do dołu. Zdałem sobie sprawę z tego, że nieświadomie wypycham biodra do przodu. Nawet nie zamierzałem przestać, chyba to nic złego. 
Znowu dochodzę, on potrafi zrobić coś czego żadna kobieta by nie umiała. Kocham go! Tak, właśnie, kocham! Wykrzyczałem jego imię i znowu wytrysnąłem, prosto w twarz chłopaka. 
– Jejku! Przepraszam Yuu! Nie chciałem! – powiedziałem pół-krzykiem i sięgnąłem po chusteczkę, aby wytrzeć białą ciecz. Aoi jednak tylko cofną twarz. 
– Spoko. Przecież nic się nie stało. – mówi i śmieje się perliście. – Ale mam taką prośbę…
 – Jaką? – spytałem zdziwiony. 
– Czy mógłbyś to zlizać? Błagam! – spojrzał na mnie słodkimi oczkami i zamrugał. 
– Uch.. No dobra, co mi tam – odpowiadam i przysuwam się do jego twarzy. Zaczynam zlizywać substancje, nawet bez wahania. Ogólnie to była całkiem smaczna, oczywiście jak na rzecz którą jest. Chłopak tylko cicho mruczał pod nosem. Jego ręce gładziły moje ciało, dając mi przyjemność. Dokładnie oblizałem każdy milimetr twarzy chłopaka. Chyba niczego nie przegapiłem. 
– No dobra Akira, a więc teraz czy ja mogę się zabawić? – pyta i niewinnie się uśmiecha. 
– O-oczywiście – odpowiadam drżącym głosem. 
– Cieszę się. Będę delikatny. Obiecuje! 
– Mam nadzieje… – szepcze sam do siebie.
 – Ale czy masz może jakiś balsam, albo żel? Bo bez tego raczej to ,,delikatnie’’ nie wyjdzie… 
– Poczekaj, już przynoszę – odrzekłem i poszedłem do łazienki po mój ulubiony specyfik, który zawsze używam gdy idę pod prysznic. Wracam i wskakuje na łóżko obok niego. Nacieram ręce żelem, po czym nakładam warstwę na penisa Yuu. Starałem się robić to jak najdokładniej, ale zarazem chciałem dowieść, że nie jestem gorszy od niego i również mogę doprowadzić go w każdej chwili. 
– Dobra, już wystarczy – mówi i czochra mi włosy – Teraz musisz się rozluźnić. Nie możesz być broń boże spięty. To przecież normalna rzecz. – dodaje i rozszerza moje chude nogi, cały czas je gładząc. 
- Okej - odpowiadam, a on bez ostrzeżenia i co gorsza bez przygotowania wchodzi we mnie. Po zarumienionym policzku spłynęły mi łzy. Naprawdę bolało.
– Akira, proszę nie płacz. Przepraszam! – szepcze i wbija się we mnie coraz bardziej stanowczo. Ja tylko mogłem położyć głowę na prześcieradle i poddać się bolesnemu stosunkowi. Bolało, ale z minuty na minutę dawało coraz więcej rozkoszy. Jego paznokcie w kolorze czerni wbijały się w moje pośladki, wtedy nie zwracałem na to uwagi, bo czerpałem już samą przyjemność. Było doskonale. 

 Nagle usłyszałem czyjeś kroki, albo mi się wydawało. Nie jednak nie wydawało mi się! Drzwi do sypialni otworzyły się, a w nich stał Ruki. 
– Cześć Reita, mam do ciebie prośbę. Czy mógłbyś… – nie dokończył i dopiero teraz spojrzał na nas. Chyba go zamurowało, bo przez dłuższą chwilkę nic nie mówił, jedynie patrzył na nas szeroko otwartymi oczami... 
– Mówiłem ci już tyle razy Ruki! Jeżeli chcesz wejść to pukaj! – mówię lekko podniesionym głosem - Mhm... Tak mi dobrze - dodałem po chwili, bardzo cicho. Yuu naprawde umie zadowolic człowieka. 
– Przepraszam. Sądziłem, że siedzisz sam w domu - mruknął, jakby ze skruchą. Czy wspominałem już, że Aoś wcale nie przestał mnie posuwać? Tak, tak robił to na oczach Ruksa, który uciekał wzrokiem gdzieś nie wiadomo gdzie. "No napatrz się stary zboczeńcu, napatrz" - pomyślałem, nie mając zamiaru tego powiedzieć głośniej. 
– Nic się chyba nie stało, prawda Yuu? – zwróciłem się do chłopaka, który teraz leżał no moich plecach, po wcześniejszym dojściu w moim wnętrzu. 
 – N-nie – odpowiada drżącym głosem, bo ten cały stosunek całkowicie go wykończył. Pogłaskałem go po włosach, a on uśmiechną się i pocałował mnie w tył szyje. 
– Wreszcie zdobyłeś się na odwagę i powiedziałeś mu to? – spytał Aoiego, a chłopak pokiwał przytakująco głową 
– Mówiłem ci, że on też cie kocha! Po co było utrudniać sobie życie? Teraz chyba wreszcie będziecie parą? – Wiedziałeś? – pytam z niedowierzaniem
 – Oczywiście, że tak. Pewnie o tym nie wiesz, ale Yuu przychodził i zwierzał mi się. Cały czas ryczał jak opowiadał o tym, że ty go nie pokochasz, znienawidzisz i tym podobne rzeczy. 
– Nie wiedziałem – odpowiadam i patrzę na chłopaka, który już chyba spał. 
– No dobra to ja idę, musicie odpocząć – odpowiada i się uśmiecha – Tylko proszę! Nie spóźnijcie się jutro na próbę. Kai znowu będzie się wściekał i wyżywał na nas. 
– Dobra, nie martw się będziemy na czas. 
– Dobranoc ! – rzuca na pożegnanie i wychodzi z pokoju, ale po chwili się wraca. 
– Czy coś się stało? – pytam. 
– Trochę głupio mi pytać, ale czy sądzisz, że Uruha by się ze mną umówił? 
– Zapytaj się go i ,,nie utrudniaj sobie życia’’ – wymamrotał Aoi z zamkniętymi oczami. 
 - Dzięki! – krzyknął i wyszedł zamakając za sobą drzwi. Mam nadzieje, że Rukiemu się uda umówić z Kouyou. Tworzyli by ładną parkę. Biedny Kai zostałby wtedy sam, bo nie byłoby już w zespole nikogo kto by się z nim umówił. No ale może on jeden jest hetero. Mniejsza z tym. Przytuliłem się do klatki piersiowej Aoiego i od razu zasnąłem. Czułem ciepło bijące od jego ciała, słyszałem również przyśpieszony oddech. Przy nim było mi tak dobrze…
*** 
Kuro Yoru

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz